AKTUALNOŚCI

W różnych miejscach – Cafe Targowa

W poszukiwaniu ziemniaków…

Zabrakło ziemniaków, więc musiałem przejść się do sklepu. Pomyślałem, że to doskonała okazja, żeby odwiedzić Halę Targową. Taki dziwny budynek – trochę zamek, trochę hangar. Zawsze mijany, nigdy niespenetrowany.

Teraz uśmiecham się na widok turystów, którzy z rozdziawionymi ustami badają wzrokiem sklepienie Hali. Ale sam wyglądałem dokładnie tak jak oni, kiedy pierwszy raz wszedłem do środka. Zaskakująca i trochę onieśmielająca konstrukcja, będąca przykładem doskonałości niemieckiego budownictwa. W środku światło. Dużo światła. I owoce. Warzywa. Kapcie. Kwiaty. No taki jarmark, targowisko, społem – tylko, że duże.

Gdzieś tam, w poszukiwaniu kartofli coś mi mignęło pomiędzy wieńcami pogrzebowymi a pelargoniami balkonowymi. Wtedy całkowicie zignorowałem dziwne, wysokie krzesła i jutowe worki.

… znalazłem dobrą kawę

Znacie ten motyw, kiedy idziecie razem i chcesz być takim przewodnikiem. Hej przygodo i hop do przodu. No i lansik – zobacz, oto Hala! Taki klimat widzisz. Rzemiosło, fajans i owoce. Taki park jurajski trochę. Fajne, co nie?

I gdzieś pomiędzy tym całym indorzym puszeniem się, przerywa mi głos – może wejdźcie na kawkę? Taki miły pan a tak mi pomieszał plany. Koniec z hajpem. On – mając w arsenale capu, dripy i latte przejmuje inicjatywę. Ona wchodzi ośmielona. Ja zostaję z tyłu, ale tak łatwo się nie poddaję. Siadamy, gadamy i wypijamy dobrą kawę. Jest dobrze.

W ten sposób trafiłem do Targowej. Najpierw natknąłem się na Micza, który jest chyba najlepszym sprzedawcą świata. Jakoś później poznaję Filipa, który zarządza tym majątkiem. Przyłażę do niego między przeprowadzką ze Szczecina a wprowadzką do Wrocławia. Gadam o projektach i o pracy, ale w sumie nie wiem po co, bo Filip kiwając co jakiś czas głową i tak ogląda TdF. Tak to trwało jakiś czas. Ja gadałem – on nie słuchał. Poczekalnia dusz. Kawa i ciasto marchewkowe. Monolog przy dripach.

Wóda, papierosy, kwiaty i kawa

Cafe Targowa ma z 2 na 2 metra, więc jak wpadają 4 osoby, to się dotykacie. Na ogół jest miło. Obok ASP, więc dużo studentek. Czasami bywa gorzej. Życie. Ale tematy pojawiają się różne. Można ponarzekać na podatki, porozmawiać o jedzeniu, wymienić się uwagami co do kawy. Jest spoko, czyli tak jak chciałem.

Obok rymarz pije wódę z kubka, paląc szlugi (zakaz palenia nad drzwiami wejściowymi, oznaczający restrykcyjny system made by SPOŁEM tutaj nie sięga) śmieje się na cały głos. Pani od wiązanek obok wylewa wodę do kratki zlokalizowanej metr od Targowej. Wali zgnilizną. Zemdliło mnie, ale twardo siedzę.

Ważne, że kawa jest. Że się wszystko zgadza.

Jak to wygląda w Targowej?

Filip w Cafe Targowa

Codzienność w Cafe Targowa